Joga z zamkniętymi oczami. Co się zmienia, gdy przestajesz patrzeć?

Wiele osób zaczyna swoją praktykę jogi w bardzo konkretnym celu. Chcą się poruszać, wzmocnić ciało, poprawić mobilność albo zadbać o zdrowie. Joga szybko okazuje się skutecznym narzędziem do realizacji tych celów.

Ale zwykle nie mija dużo czasu, zanim pojawia się poczucie, że w tej praktyce chodzi o coś więcej niż ćwiczenia.

Zaczynamy oddychać inaczej.

Zauważamy większą uważność na granice ciała.

Pojawia się zgoda na to, że nie wszystko musi wyglądać „idealnie”.

Zmniejsza się potrzeba porównywania się z innymi.

I w pewnym momencie staje się jasne, że ruch to dopiero początek.



Asana to tylko jedna z części jogi

Fizyczna praktyka jest najbardziej widoczną częścią jogi, ale nie wyczerpuje jej sensu. Pozycje, czyli asana, są najbardziej widocznym i najbardziej znanym elementem jogi. Dla wielu osób stanowią punkt wejścia do praktyki. Ale tradycyjnie joga obejmuje znacznie szerszy zakres doświadczeń.

Tradycyjnie mówi się o ośmiu obszarach, które razem tworzą spójną mapę rozwoju człowieka: od relacji z innymi, przez pracę z ciałem i oddechem, aż po koncentrację, medytację i głębokie poczucie jedności.

Nie trzeba ich znać ani rozumieć intelektualnie, żeby ich doświadczać. Czasem wystarczy zmienić jeden element praktyki, by nagle wszystko zaczęło działać inaczej.

Jednym z takich elementów jest… wzrok.

  • Yamy – zasady regulujące relacje społeczne i sposób, w jaki funkcjonujemy wobec innych
  • Niyamy – osobiste obserwancje, czyli relacja z samym sobą
  • Asana – praktyka pozycji
  • Pranayama – praca z oddechem i energią życiową
  • Pratyahara – wycofanie bodźców zmysłowych
  • Dharana – koncentracja
  • Dhyana – medytacja
  • Samadhi – doświadczenie jedności i integracji

Nie trzeba ich studiować ani nazywać, żeby ich doświadczać. Często pojawiają się naturalnie, gdy zmieniamy sposób praktyki.

Jednym z najprostszych, a jednocześnie najbardziej znaczących sposobów, by to poczuć, jest praca bez użycia wzroku.



Pratyahara w praktyce, nie w teorii

Pratyahara, czyli wycofanie bodźców zmysłowych, bywa jednym z trudniejszych do zrozumienia aspektów jogi. W codziennym życiu jesteśmy stale zanurzeni w dźwiękach, obrazach, bodźcach i informacjach.

Teoretycznie można ją ćwiczyć poprzez medytację czy specjalne techniki relaksacyjne. W praktyce wymaga to dużej intencjonalności.

Zamknięcie oczu podczas ruchu jest jednym z najprostszych sposobów, by tego doświadczyć.

Usunięcie wzroku, który dostarcza mózgowi ogromnej ilości danych, zmienia sposób, w jaki funkcjonujemy. Uwaga naturalnie kieruje się do środka. Nie dlatego, że „powinna”, ale dlatego, że nie ma już gdzie uciec.


Blindfold Yoga – najprościej mówiąc, to praktyka pozycji wykonywana bez użycia wzroku. Można po prostu zamknąć oczy albo użyć opaski, która uniemożliwia „podglądanie”.

To praktyka fizycznych pozycji wykonywana z zamkniętymi oczami lub z użyciem opaski, która uniemożliwia podglądanie.

Z zewnątrz niewiele się zmienia.

Różnica pojawia się wewnątrz.

Bez wzroku:

  • nie możesz korygować pozycji na podstawie obrazu,
  • nie sprawdzisz, jak wyglądasz,
  • nie porównasz się z innymi,
  • nie uciekasz uwagą na zewnątrz.

Zostajesz z oddechem, czuciem i reakcjami umysłu.

Zostajesz z tym, co czujesz.

I to bywa zaskakująco intensywne.



Większa świadomość ciała i propriocepcja


Wzrok odgrywa ogromną rolę w tym, jak orientujemy się w przestrzeni. Wzrok daje poczucie kontroli. Kiedy go odbieramy, umysł traci jedno z głównych narzędzi orientacji. Nagle trzeba zaufać innym źródłom informacji: oddechowi, napięciom w ciele, sygnałom z wnętrza.

Gdy go wyłączamy, inne systemy zaczynają pracować intensywniej.
Jednym z nich jest propriocepcja – zdolność odczuwania położenia i ruchu ciała dzięki receptorom znajdującym się w mięśniach, stawach, powięziach i ścięgnach.

To ona informuje nas:

  • gdzie znajduje się ciało,
  • jak rozkłada się ciężar,
  • które obszary pracują, a które się wyłączają.

Propriocepcja jest czymś, co wszyscy posiadamy, ale nie wszyscy jesteśmy z tym w kontakcie. Praktyka z zamkniętymi oczami pomaga ją wzmacniać, bo zmusza do słuchania sygnałów z wnętrza zamiast polegania na obrazie.

Efektem jest większa stabilność, precyzja ruchu i poczucie bycia „w ciele”, a nie tylko w formie.

Dla wielu osób zamknięcie oczu w ruchu jest wyjściem daleko poza strefę komfortu. Pojawia się niepewność, czasem lekki niepokój, czasem irytacja.

To naturalne.

Wzrok daje poczucie kontroli. Kiedy go odbieramy, umysł traci jedno z głównych narzędzi orientacji. Nagle trzeba zaufać innym źródłom informacji: oddechowi, napięciom w ciele, sygnałom z wnętrza.

Dla jednych to doświadczenie wyciszające.

Dla innych konfrontujące.

I właśnie dlatego jest tak wartościowe.

Co daje praktyka z zamkniętymi oczami?

Dla wielu osób największym wyzwaniem nie jest sam ruch, lecz to, co pojawia się w głowie.

Zamknięcie oczu może wywołać:

  • poczucie bezradności,
  • potrzebę kontroli,
  • niepokój,
  • irytację,
  • historie o „niewystarczalności”.

To naturalne reakcje. I jednocześnie ogromna wartość tej praktyki.

Zamiast je tłumić lub z nimi walczyć, pojawia się możliwość obserwacji. Bez natychmiastowego działania. Bez poprawiania. Bez oceniania.

To właśnie tu joga przestaje być tylko ruchem.

1. Doświadczenie wycofania bodźców

Na co dzień jesteśmy zalewani informacjami. Obrazy, ekrany, ruch, bodźce wizualne. Nawet w trakcie zwykłej praktyki jogi często „konkurujemy” z tym, co widzimy.

Zamknięcie oczu radykalnie zmniejsza ilość danych, które trafiają do mózgu. Dzięki temu łatwiej skierować uwagę do środka. Nie na to, co wygląda, ale na to, co się wydarza.

Dla wielu osób to pierwszy realny kontakt z doświadczeniem głębokiego wyciszenia, bez konieczności siedzenia w bezruchu.

2. Większa świadomość ciała

Gdy nie możesz polegać na wzroku, ciało zaczyna „mówić” głośniej.

Pojawia się większa wrażliwość na:

  • rozkład ciężaru,
  • pracę stawów,
  • napięcia i mikro-ruchy,
  • sygnały zmęczenia lub przeciążenia.

To uruchamia mechanizm, który często bywa niedoceniany: zdolność odczuwania własnego ciała od środka. Z czasem poprawia się koordynacja, stabilność i poczucie bezpieczeństwa w ruchu.

Nie dlatego, że coś wygląda lepiej.

Dlatego, że jest bardziej odczuwalne.

3. Kontakt z tym, co mentalne

Zamknięcie oczu w ruchu szybko pokazuje, jak reagujemy na utratę kontroli.

U jednych pojawia się napięcie.

U innych potrzeba „zrobienia dobrze”.

U jeszcze innych frustracja albo niecierpliwość.

To nie są błędy praktyki.

To jej sedno.

Joga z zamkniętymi oczami stwarza przestrzeń, by zauważyć swoje reakcje bez konieczności natychmiastowego działania. Uczy obserwacji zamiast oceny. I daje rzadką możliwość zobaczenia siebie w sytuacji, w której nie da się niczego poprawić wizualnie.

Czym ta praktyka nie jest?

To nie jest test odwagi ani „bardziej zaawansowana” wersja jogi.

Nie wymaga perfekcji ani idealnej orientacji w przestrzeni.

Nie chodzi w niej o efekt ani o przełamywanie się na siłę.

To propozycja dla tych, którzy są ciekawi, co się wydarzy, gdy na chwilę przestaną patrzeć na siebie z zewnątrz.

Dlaczego warto spróbować choć raz?

Nawet jeśli okaże się, że to nie jest forma praktyki, do której chcesz wracać regularnie, doświadczenie pozostaje.

Bo trudno o lepszy sposób na poznanie siebie niż wejście w coś nowego, co delikatnie wytrąca z automatyzmów.

Zwłaszcza gdy tym „czymś” jest ruch, który zamiast prowadzić na zewnątrz, prowadzi do środka.

Może Cię zaciekawić